20 listopada 2018
Wszystko z miłości do roślin – Mambiznes.pl | wywiad

Z miłości do roślin stworzyli własny biznes. Z pomocą nanotechnologii oraz naturalnych substancji opracowują rozwiązania dedykowane ogrodnictwu i rolnictwu. – Nasz projekt został stworzony na bazie potrzeb i problemów, jakie trapią świat upraw. Rozumiemy, że każda uprawa i plantator  są na swój sposób wyjątkowi i potrzebują rozwiązań dedykowanych i precyzyjnych, które wykorzystują cały zestaw narzędzi jakie oferuje tradycja i postęp – mówi Jolanta Sowińska z Strigiformes.


Grzegorz Marynowicz: Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z biznesem? Skąd w ogóle decyzja o założeniu start-upu zamiast pracy na etacie?

Jolanta Sowińska: W naszym zespole obecny przedział wiekowy twórców to 35 do 64 lat. Posiadamy doświadczenie w różnych dziedzinach i aspektach biznesowych. W zespole jest technolog z ponad 40 letnim doświadczeniem w rolnictwie i ogrodnictwie, biotechnolog, który od 15 lat tworzy rozwiązania i formulacje z sukcesem wdrożone przez różne firmy. Jest finansistą i prawnikiem od m.in. prawa własności intelektualnej. Przede wszystkim jesteśmy ludźmi zaangażowanymi w ekologiczną postawę oraz w dbałość o otaczające nas środowisko.

Każdy był lub jest etatowcem dalej. Pracowaliśmy na rzecz spółki ponad 2 lata pro bono.

Połączenie potencjału upraw szklarniowych i gruntowych, wiedzy oraz wypracowanych wzorców postępowania z innowacyjnym podejściem do przyrody, dało początek unikalnemu przedsięwzięciu  w postaci naszej spółki Strigiformes. Dążymy do stosowania rozwiązań opartych na wiedzy, z uwzględnieniem produkcji zgodnej z naturą i racjonalnością. Tworzymy miejsce przyjazne środowisku, w którym doświadczenie zawodowe, badawcze i społeczne łączy siły z wieloletnią praktyką w branży agro.

Dlaczego akurat taki biznes? Skąd pomysł na start-up? Co jest Waszym produktem?

Łukasz Chlasta: Zakładając spółkę nie myśleliśmy o niej jak o start-upie. Raczej, że mamy świetnie rokujące formulacje, a by je dopracować i zmonetaryzować, potrzebujemy założyć firmę. Nie myśleliśmy nawet o narzędziach takich jak akceleracja, promocja, itp. Powodowane to było chęcią stworzenia własnego produktu/usługi od początku do końca, a jednocześnie chęcią zmiany choć w części otaczającego nas świata na lepsze. Lepsze tj. ekologiczne, odpowiedzialne i namacalne. Dlatego opracowaliśmy produkty, które w naturalny sposób zabezpieczają rośliny już od ziarna, co w konsekwencji oznacza, że produkty, które sami jemy, są zdrowsze. Dla przykładu: czarnuszka, którą dodajemy do naszych produktów jest okrzyknięta mianem lekarstwa na wszystkie ludzkie choroby. Dlaczego nie korzystać z jej naturalnych właściwości także podczas uprawiania roślin, którymi się żywimy?

Co oferujecie czego nie ma konkurencja? Co dajecie klientowi?

JS: Jednym słowem nasze działania można scharakteryzować jako DBAŁOŚĆ. Dbamy bowiem o rośliny od samego początku, tj. od ziarna, do samego końca, dbamy o glebę, dbamy o środowisko, a na końcu dbamy także o siebie. Wiemy bowiem, że to, co rolnik wyprodukuje, na samym końcu trafi na nasze talerze. A my chcemy jeść zdrowo i smacznie, dlatego nasze produkty służą do ekologicznej uprawy. Są skuteczne, naturalne, i co najważniejsze – bez karencyjne.

Dajemy słuszne poczucie indywidualności i efektywność. Nasz projekt został stworzony na bazie potrzeb i problemów, jakie trapią świat upraw. Rozumiemy, że każda uprawa i plantator  są na swój sposób wyjątkowi i potrzebują rozwiązań dedykowanych i precyzyjnych, które wykorzystują cały zestaw narzędzi jakie oferuje tradycja i postęp. My nie sprzedajemy kolejnych, „cudownych” rozwiązań, nie oferujemy panaceum na wszelkie troski agro świata/przestrzeni. Poszukujemy istoty komplikacji w uprawach i pokazujemy jak w sposób naturalny je rozwiązać. Nasze produkty i wiedza mają na celu wspomagać to, co w naturze najlepsze i najsilniejsze. W obecnym czasie „zabiegania” i nastawienia na szybkie powierzchowne rozwiązania przedstawiamy dedykowane podejście i wyjątkowe produkty.

Jesteśmy odpowiedzią na obecne oczekiwania rynku – rozumiemy naturę, wspieramy ją i działamy według jej naturalnego rytmu. Pomaga nam w tym wiedza z zakresie nanotechnologii – technologia pozyskiwania nanomolekuł (biokropek) pozwala na bioaktywację naturalnych mechanizmów obronnych i metabolicznych w roślinie uaktywniając to, co jest w podłożu (dowolnym) i potencjale samej rośliny (gatunku, odmianie). Nie uczestniczą w samych szlakach metabolicznych, dzięki czemu pobudzają roślinę kompleksowo.

Choć korzystne działanie naszych produktów jest udowodnione naukowo, to zadowolenie naszych klientów jest największą nagrodą.

 

 

Działacie na rynku lokalnym czy może od razu nastawiacie się na rynek globalny?

ŁC: Jesteśmy polską firmą, rodzinną, z polskim kapitałem i zaczynamy od Polski, która ma fantastycznych plantatorów i duże areały. Owszem, nie odwracamy się od rynków zagranicznych, przeciwnie obserwujemy rosnące zainteresowanie i na pewno rynki te są również celem naszych działań, ale rodzimy rynek jest priorytetem.

Ile kapitału wymagało uruchomienie biznesu i co poszły te środki? Czy zasilał Was inwestor?

JS: Zanim projekt został uruchomiony we własnym, prywatnym zakresie badaliśmy nasze rozwiązania laboratoryjnie i na własnych uprawach polowych, dopiero po tym etapie zdecydowaliśmy się, że warto projekt usankcjonować w postaci formalnej spółki, gdzie kontynuujemy dalej prace badawczo-rozwojowe, pochłaniające największą część budżetu. Co do Inwestorów nie ukrywajmy, sami zainwestowaliśmy w swój pomysł, dopiero jak spółka zaczęła realnie pozyskiwać klientów wzbudziła zainteresowanie zewnętrznych inwestorów. Tworzenie firmy produkcyjnej w postaci materialnego towaru w branży chemicznej/ biotechnologicznej opartej na naturalnych surowcach nie jest tanim, ani łatwym przedsięwzięciem.

Czy w momencie startu mieliście doświadczenie w biznesie? Jak wyglądały początki działalności?

ŁC: Wiemy, że zdrowie człowieka zaczyna się od żołądka. Wszystko, co jemy, ma niebagatelny wpływ na nasze samopoczucie i zdrowie. Już Hipokrates mówił „Niech żywność będzie Twoim lekarstwem, a lekarstwo Twoją żywnością”, to tak naprawdę coraz mniej produktów na sklepowych półkach możemy uznać za zdrową. Chcemy odmienić ten nurt, w którym kasza jest opryskiwana glifostem.

Jak pozyskujecie klientów i które metody promocji są najbardziej efektywne? Kto jest głównym klientem?

JS: Tradycyjne ścieżki pozyskiwania klientów, udział w imprezach branżowych, targach, konferencjach. Produkty i usługi są dedykowane branży agro i do tej branży komunikujemy nasze działania.

Na czym zarabiacie? Jaki jest Wasz model biznesowy?

ŁC: Zarabiamy na swoich produktach i usługach – program Farmerski (doradztwo, skrining upraw).Bazujemy na outsourcingu laboratoryjnym i produkcyjnym. W naszej branży to nic zaskakującego – dobrze wyposażone laboratorium to koszt około 2 mln złotych, a wyposażenie produkcyjne 8 mln. Mało którą firmę stać na własne zaplecze laboratoryjne i produkcyjne.

Model biznesowy:

Działamy na relacjach. Wiemy, że branża, dla której dedykowane są nasze produkty i usługi opiera się wyłącznie na dobrej komunikacji i zrozumieniu potrzeb.

Przekazujemy w ręce naszych klientów 40 letnie doświadczenie w rolnictwie i ogrodnictwie oraz 15 lat doświadczenia w prowadzeniu biotechnologicznych rozwiązań. Widzieliśmy wiele upraw, które nie przynosiły oczekiwanych zysków, byliśmy świadkami upraw, które nie spełniały norm. Dzięki naszym wysokiej klasy specjalistom możemy pomóc w prowadzeniu upraw m.in. przez wdrożenie programu farmerskiego, który jest połączeniem analiz laboratoryjnych roślin (metodologia holenderska w połączeniu z Polskim klimatem i wymaganiami uprawowymi) z fachowym doradztwem.

 

Skąd decyzja o poszukaniu inwestora? Ile środków otrzymaliście i na co zostaną przeznaczone?

JS: Branża agro cechuje się długimi terminami płatności. Nie pozwala to na systematyczne planowanie i realizowanie kolejnych działań rozwojowych, sprzedażowych czy promocyjnych. Jeśli produktem sprzedażowym są preparaty, materiały, itp.

Czy rozmowy z Agritech długo trwały? Jak to wyglądało od kuchni? Trudno było przekonać czy wręcz przeciwnie?

ŁC: Z naszej strony możemy powiedzieć, ze Agritechhub to fundusz, który wie czego chce i jakie ma cele. Konsekwentnie je realizuje inwestując w naprawdę potrzebne i skuteczne innowacyjne rozwiązania. W tym momencie można nam zarzucić, że promujemy naszego Inwestora, bo nie wypada powiedzieć niczego innego, ale to nieprawda. Jest to jedyny Fundusz VC w Polsce, który realnie inwestuje w sektor rolniczo -spożywczy. I chyba z dobrym skutkiem, w końcu wybrał, m.in. nas;-) Czy było ich trudno przekonać należałoby spytać ich samych.

Powiedzcie proszę kiedy przyszedł moment i przekonanie, że pomysł wypalił i ten biznes ma sens?

JS: Założyliśmy spółkę, bo od początku wierzyliśmy, że to, co robimy ma sens. Dlaczego nie miałby wypalić? Przecież stworzyliśmy naprawdę innowacyjne produkty wraz z całym zapleczem doradczym i rozwijamy do tej pory narzędzia pomocnicze by jak najszerzej przybliżyć ludziom nasze rozwiązania. Patrząc na historię innych innowacyjnych firm, wiemy, że tak naprawdę jesteśmy dalej na początku drogi.  I wszystko przed nami, kolejne dni ciężkiej pracy 20h/24h, pokonywanie kolejnych wyzwań i etapów rozwoju oraz komercjalizacji, a do tego wszystkiego musi być trochę szczęścia i sprzyjających okazji. Przekonanie mamy, ale to w biznesie niewiele znaczy.

Czy wiesz, że przeciętnie w ciągu roku zjadasz 10 kg chemii wraz z żywnością? Zastanawiasz się, dlaczego nagle masz nietolerancję pokarmową, a po zjedzeniu jabłka masz alergię? Pozostałości po środkach ochrony roślin negatywnie wpływają na nasze zdrowie, samopoczucie, odporność. Dlatego dla nas ważne jest to, że ludzie chcą jeść smacznie, ale także zdrowo. Bycie eko to już nie moda, tylko wymóg i producenci żywności mają tego świadomość.

Jakie macie rady dla osób myślących o własnym start-upie? Jakich błędów powinny unikać? Na co zwrócić uwagę?

ŁC: pewnością powinny być przygotowane na własną pracę, a co za tym idzie należy się skupić na planowaniu działań i organizowaniu własnej pracy. Należy też postawić na samorozwój i dokształcanie się. Dla mnie najważniejsze jest jednak określenie własnego celu oraz jego konsekwentne realizowanie. Wówczas wdrożymy nawet najbardziej innowacyjny projekt!

Warto pamiętać, że rynek jest nieco spaczony i samo nazwanie firmy start-upem nie zawsze określa dokładnie ten model. Ostatnio na jednej z konferencji w Polsce start-upem były nazywane wszystkie firmy, które powstały na przestrzeni dwóch lat. A przecież to bardzo mylne i krzywdzące uogólnienie.

Jakie macie plany na przyszłość?

JS: Wprowadzić kolejne produkty, które będą odpowiedzią na trapiące problemy. Dla przykładu: ćma bukszpanowa, zmora wielu ogrodników, to szkodnik, który przybył do Polski ze wschodniej Azji. U nas czuje się jak ‘ryba w wodzie’ – brak naturalnych wrogów i konkurencji powoduje szybkie i zupełnie niekontrolowane rozmnażanie się. Trudna do wyeliminowania Cydalima perspectalis w ciągu kilku dni potrafi doprowadzić do obumierania popularnych w Polsce bukszpanów. Na chwilę obecną nie ma skutecznych metod walki z tym owadem. W Strigiformes opracowaliśmy naturalny preparat mający na celu skutecznie zniechęcić szkodniki. Wstępne testy są bardzo obiecujące.

Tuta absoluta – kolejny groźny szkodnik pomidorów przybył z Ameryki Południowej. Skośnik pomidorowy bardzo szybko się rozmnaża za sprawą sprzyjających warunków panujących w szklarniach. Nowe przyrosty roślin są dobrym miejscem do składania jaj przez samicze tuta absoluta, dlatego też ważne jest, by nowopowstający preparat był skuteczny i możliwy do stosowania w zabiegach powtarzających się.

 

Źródło: Mambiznes.pl

Wróć do aktualności